Baza wiedzy Popularne

10 etapów koreańskiej pielęgnacji

Maj 2, 2016
koreańska pielęgnacja

Ostatnio, szczególnie za sprawą cudownej książki Charlotte Cho, wiele mówi się o 10 etapowej koreańskiej pielęgnacji. Sama stosuje się do niej już od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że wywróciło to mój świat do góry nogami. Liczba zaskórników i nieprzyjaciół radykalnie się zmniejszyła, pory są węższe, a świecenie uspokoiło się. Nie oznacza to oczywiście zupełnego braku takich rozrywek w ciągu miesiąca – ale poprawa jest niesamowita. Jak powinien wyglądać rytuał koreańskiej pielęgnacji?

10 kroków koreańskiej pielęgnacji:

  1. Demakijaż olejami (warto wcześniej zmyć oczy i usta oraz lekko przetrzeć twarz, ale nie jest to konieczne),
  2. Mycie produktem wodnym (żelem, pianką),
  3. Złuszczanie,
  4. Tonizowanie,
  5. Esencja,
  6. Serum, ampułka,
  7. Maska w płachcie,
  8. Krem pod oczy,
  9. Nawilżanie,
  10. Ochrona przeciwsłoneczna.

Etap 0,5: Demakijaż

Używając wybranego produktu do demakijażu zmyj oczy oraz usta wacikiem. Dodatkowo przetrzyj całą twarz, tak, żeby naruszyć wierzchnią skorupkę makijażu. Element możesz pominąć jeśli nie stosujesz mocnego, wodoodpornego makijażu, lub jeśli Twój olejek jest superbohaterem i ekspertem w tym, co robi 🙂 .

Etap 1: Demakijaż olejami

Może brzmieć przerażająco, ale uwierz, że jak raz spróbujesz, to wpadniesz po uszy. Przede wszystkim nie musimy obawiać się zapchanych porów, trądziku, czy wzmożenia produkcji sebum. To był chyba ten element, który zrobił mojej cerze największy efekt wow. Oleje idealnie rozpuszczają zawarty w kosmetykach silikon, usuwają sebum i zanieczyszczenia Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej koniecznie przeczytaj bardziej obszerny wpis o demakijażu olejami, który pojawił się jakiś czas temu na blogu.

Do moich koreańskich ulubieńców należą tutaj zdecydowanie produkty od Banila Co w formie… stałej 🙂 . Pod wpływem masowania krem zmienia się w delikatny olejek. Przeczytaj koniecznie recenzję wersji Classic, a jeśli masz cerę wrażliwą lub wolisz kosmetyki o bardziej przyjaznym składzie, weź wersję Purity.

BANILA CO Clean It Zero Classic - opakowanie

BANILA CO Clean It Zero Classic

Jeśli masz lekkie obawy i nie chcesz od razu sięgać po droższy produkt skorzystaj z olejków bezproblemowo dostępnych w naszych drogeriach lub sklepach internetowych. Do moich ulubionych należą te z Evree, szczególnie Regenerujący Demakijaż Oczu, ale świetnie sprawdzą się też te dedykowane do mycia, np. ten z Bielendy.

Najlepiej rozprowadzić olejek na twarzy, dodać odrobinę wody i masować. Następnie spłukać – koniecznie letnią wodą (nie wrzątkiem 😉 ).

Etap 2: Mycie twarzy żelem lub pianką

Chodzi generalnie o to żeby wykorzystać kosmetyk bazujący już na wodzie, nie na oleju. Sprawdzą się w tej roli wszelkie znane nam dobrze żele czy pianki do mycia. W ten sposób doczyszczamy naszą twarz i usuwamy resztki brudu, które mogły na niej pozostać. Uważaj jedynie na to żeby nie korzystać z przesadnie agresywnych i wysuszających produktów. Takie maltretowanie buzi może ją przesuszyć i, u osób z tendencją do niedoskonałości, nasilić problem. Świetnym, niskobudżetowym oczyszczaczem jest np. ten żel micelarny z Ziaji (neutralne pH).

Kupując piankę lub żel zwróć] koniecznie uwagę na pH produktu – te zasadowe mogą potencjalnie pogorszyć stan cery. Dodatkowo w zasadowym środowisku lepiej namnażają się bakterie, co może prowadzić do wysypu pryszczy. Najlepiej celować w pH neutralne lub lekko kwaśne. Oczywiście zdaję sobie sprawę jak skomplikowane jest to zadanie i sama wielokrotnie nacięłam się na „delikatne pianki oczyszczajace”… o pH np. 8,5 😉 . Jak tylko znajdę coś godnego polecenie (lub godnego odradzenia) zdecydowanie wrzucę na bloga i dam znać 🙂 .

Etap 3: Złuszczanie

Czyli dobrze nam znany peeling – bez znaczenia chemiczny, czy fizyczny (choć ważne by aktywnych nieprzyjaciół nie maltretować ostrym, fizycznym peelingiem). To nie jest codzienny element pielęgnacji, istotna jest jednak regularność jego stosowania, np. 1-2 razy w tygodniu. Szczególnie polecam skupić się na problematycznych, zaskórnikowych rejonach – najczęściej strefie T.

W przypadku skóry tłustej jest to o tyle nieoczywiste, że jeśli zbyt mocno będziemy maltretować naszą cerę (czyli pozbawiać ją jej naturalnej warstwy ochronnej) tym ona mocniej będzie się przeciwko temu buntować. Nadprodukcją sebum i generalną hiperaktywnością. Jeśli korzystamy z peelingów chemicznych – stosujemy je nie przed, a po toniku (etap 4).

W moim przypadku najlepiej sprawdzają mi się właśnie produkty na bazie kwasów AHA / BHA (wszystkich ciekawych moich ulubionych kosmetyków zapraszam tutaj, lista sukcesywnie się powiększa). Niedawno popełniłam obszerwny wpis o tym jak łączyć kwasy w pielęgnacji i czego unikać – jeśli nie wiesz co i jak, to będzie dobre miejsce żeby zacząć.

koreanskie kosmetyki z kwasami

Koreańskie kosmetyki z AHA/BHA

 Etap 4: Tonizowanie

Codzienny element pielęgnacji, zaraz po drugim oczyszczaniu. Jego celem jest przywrócenie skórze właściwego pH. Po dniu w makijażu, bieganiu wśród zanieczyszczeń, wymyciu olejem i przejechaniu żelem – pH naszej skóry ma prawo być lekko rozstrojone. Tonizowanie ma na celu uspokojenie jej i wyciszenie, to idealna baza przed nawilżaniem.

Wybierając tonik warto rozważyć produkt z atomizerem (żeby ograniczyć ilość tarcia twarzy) lub o gęstej konsystencji, którą możemy rozprowadzić dłońmi i wklepać. Stanowi to idealną bazę pod pozostałe produkty pielęgnacyjne. Jeśli za jakiś koreański tonik jestem w stanie sobie dać uciąć wszystkie kończyny – będzie to Klairs Supple Preparation Facial Toner.

Wiem, że osoby z zmagające się z trądzikiem często wychowywane są w przeświadczeniu, że jak szczypie, to działa (sama będąc nastolatką tak sądziłam), jednak nie tędy droga. Warto wybierać toniki bez alkoholu (alcohol denat, ethanol) żeby nie podrażniać cery. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej przeczytaj wpis o tonizowaniu.

Etap 5 i 6: Esencje, serum, ampułki

W Polsce esencje nie są zbyt popularnym kosmetykiem. Jeśli jednak zdecydujesz się na ich stosowanie – zaaplikuj je zaraz po toniku, ale jeszcze przed serum/ampułką.

To chyba jeden z najbardziej prywatnych etapów pielęgnacji, a wybór produktu będzie mocno uzależniony od potrzeb Twojej cery, czy Twoich własnych :). Generalna zasada brzmi – nakładamy produkty od najbardziej „wodnistych” i lejących, po te najbardziej treściwe. Czyli zaczynamy np. od esencji, potem serum, a potem krem.

Te kosmetyki powinny być wymierzone w konkretne problemy Twojej cery. Możemy sięgać po witaminę C, kwas hialuronowy, śluz ślimaka, filtrat drożdżowy itd.

Etap 7: Maseczka w płachcie

Mój ulubieniec! Na 20 min możesz stać się uroczą pandą, walecznym tygrysem lub słodką truskawką :). Maseczka w płachcie tworzy swoistą zbroję zmuszając skórę do przyjęcia wszystkich wartościowych substancji, jakie się w niej znajdują. Stosuję 2 razy w tygodniu, choć gdy odczuwam taką potrzebę – sięgam po nie i częściej. W upalne dni można na 15-20 min schować maseczkę do lodówki i nałożyć ją jak orzeźwiający kompres.

Po kwadransie z maseczką na twarzy pamiętajmy, że w opakowaniu jest jeszcze pełno bardzo wartościowej esencji – wszystko wylewam na dłonie i stosuję zamiast balsamu do ciała. Nic się nie zmarnuje 😉 .

Etap 8: Krem pod oczy

Cienka i delikatna skóra pod oczami zasługuje na wyjątkową pielęgnację. Nie zapominajmy o niej i włączmy krem nawilżający do swojej rutyny. Bez tarcia i napinania skóry, delikatnie wklepmy kosmetyk opuszkiem palca.

Etap 9: Nawilżanie – kremy i maski całonocne

Czyli wszelkiego rodzaju emulsje, kremy, żele – wszystko zależy od potrzeb naszej skóry, grunt żeby pomogło w jej nawilżeniu.

Maskę całonocną aplikuję raz w tygodniu i nie sięgam już wtedy po żaden krem. Rozprowadzam na twarzy i, bez wklepywania, pozostawiam do wchłonięcia. Zdecydowana większosć ma konsystencję żelu, nie barwi ubrań i pościeli, więc bez obaw można się wiercić w łóżku :).

Etap 10: Filtr przeciwsłoneczny

Konieczność. Opalenizna to realne, fizyczne uszkodzenie naszej skóry. Dlatego codziennie jako ostatni element pielęgnacji porannej włącz krem z wysokim SPF, najlepiej 50+. Promieniowanie słoneczne przedziera się przez wierzchnie warstwy skóry i rozbija włókna kolagenowe i elastynę. Jeden i drugi składnik są niesamowicie istotne dla zachowania młodego wyglądu naszej cery. Filtry podzielić możemy na mineralne i chemiczne, a jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o różnicach i ochronie przeciwsłonecznej – przeczytaj wpis: dlaczego ochrona przeciwsłoneczna jest tak ważna?

Koreańska pielęgnacja w 10 etapach – jak często?

Zasady koreańskiej pielęgnacji można stosować zarówno rano jak i wieczorem. Jednak poranny rytuał powinien być lżejszy. Z reguły ograniczam się do prostego minimum, wieczorem za to daję się porwać fantazji 🙂 .

Całość może wyglądać na skomplikowaną, ale … nie jest! Tak naprawdę istotne są te punkty:

  • oczyszczanie (demakijaż / olej + żel),
  • tonizowanie,
  • esencja/serum (ten krok najbardziej odpowiada na indywidualne potrzeby cery, które ciężko skorygować po prostu kremem, dla przykładu – witamina C na przebarwienia),
  • nawilżanie.

Ten schemat zależnie od dnia urozmaicam innymi elementami. Raz lub dwa razy w tygodniu złuszczam cerę, dwa lub trzy razy maseczkę w płachcie i w jeden dzień zamiast kremu stosuję maskę całonocną.

Tylko tyle, a efekty naprawdę są niesamowite.

Dajcie koniecznie znać jak u Was sprawdza sie koreańska pielęgnacja! 🙂

Zobacz także

31 komentarzy

  • Odpowiedz Alicja Maj 22, 2016 at 2:52 pm

    Cześć 🙂
    Mam pytanie. Czy na polskim rynku jest dostępny jakiś produkt, który można stsować jako zamiennik koreańskich produktów w etapie 5 i 6?

    • Odpowiedz Chok Chok Maj 22, 2016 at 3:46 pm

      Jeśli chodzi o serum i ampułki(krok 6) – w naszych drogeriach znajdziemy dużo fajnych produktów, chociażby od Bielendy 🙂 Wybór konkretnej zależeć będzie od efektów, jakie chcesz uzyskać lub problemów, z jakimi się zmagasz. Z esencjami (czyli krok 5) będzie trochę gorzej, bo ten etap pielęgnacji praktycznie jest u nas nieznany. Dodatowo wiele produktów nazwanych „esencją” wcale nią nie jest i występuje w nazwie jako wabik, np. „esencja młodości”. Osobiście nie korzystałam z żadnej nie-koreańskiej, więc za nic nie mogę poręczyć i prawdę powiedziawszy nawet nie kojarzę ich z półek sklepowych – choć to nie oznacza, że gdzieś jakaś nie istnieje. Jeśli jednak zdecydujesz się na zakup online to mamy w Polsce oficjalnych dystrybutorów marek Missha (mają sklep online + stacjonarny w Poznaniu) i Mizon (tylko online), które oferują naprawdę cudowne produkty 🙂

      • Odpowiedz Alicja Maj 22, 2016 at 4:03 pm

        Dziękuję bardzo za odpowiedź! 🙂

      • Odpowiedz Magda Sierpień 14, 2017 at 11:10 am

        Polecam serum z bielendy i esencje z perfecty 🙂 wszystko do kupienia w rossmanie ew internetowo.

    • Odpowiedz rocinkaaga Marzec 14, 2017 at 12:26 pm

      Obecnie są trzy esencje z bielendy dostępne na polskim rynku, bardzo tanie, około 10 zł, zawieraja drożdżowe filtraty, czyli to samo co esencja z mizon, są troszkę bardziej kleiste niż zwykły tonik i robią, to co trzeba 🙂 sprawdziłam na własnej skórze 🙂

      • Odpowiedz Chok Chok Marzec 14, 2017 at 1:49 pm

        To prawda 🙂 Też już zaopatrzyłam się w jedną z nich i aktywnie porównuję 🙂

        • Odpowiedz rocinkaaga Marzec 14, 2017 at 1:54 pm

          dzięki serdeczne za mnóstwo dokładnych informacji 🙂 a przy okazji zapytam: dlaczego peeling chemiczny po toniku a mechaniczny przed? czytałam u Charlotte, zauważyłam różnicę i nawet pomyślałam, że się jakiś błąd wkradł, ale widzę, że nie
          Pozdrawiam serdecznie 🙂

          • Chok Chok Marzec 14, 2017 at 3:42 pm

            Chodzi o wyrównanie wcześniej pH, bo często po demakijażu i myciu jest przesadnie zasadowe. Ponieważ przy mechanicznym nie ma to znaczenia – można pominąć wyrównywanie pH przed nim 🙂

  • Odpowiedz joanna Grudzień 1, 2016 at 6:58 am

    Witam, czy dobrze rozumiem, że maseczkę powinno się nałożyć po esencji i serum, czy tez po tonizacji i nałożeniu esencji można od razu nałożyć maskę ?
    Np. 5 razy w tygodniu po esencji serum a dwa razy w tygodniu maska, czy tez bardziej poprawnym schematem było by za każdym razem serum a opcjonalnie 2 razy w tygodniu po serum maska ?

    • Odpowiedz Chok Chok Grudzień 1, 2016 at 7:28 am

      Jeśli miałabym wyznaczyć najlepszy schemat, to powiedziałabym -> codziennie esencja + serum (w kolejności od najbardziej „wodnistych” produktów do najbardziej treściwych), a do tego min. 2 razy w tygodniu maseczka. Ale to wszystko tylko wskazówki 🙂 Tak naprawdę możemy spokojnie modyfikować te koreańskie wytyczne – maseczki stosować częściej jeśli mamy ochotę, albo nie stosować serum jeśli sięgamy po maskę (bo i tak tego dnia otrzymuje sporo „dobrego”). Grunt żeby stosować te produkty regularnie, także sięgnięcie po maskę od razu po np. tonizacji i esencji też będzie jak najbardziej OK! 🙂

    • Odpowiedz rocinkaaga Marzec 15, 2017 at 11:45 am

      Dzięki za info 🙂

  • Odpowiedz Ania Kwiecień 3, 2017 at 3:40 pm

    W którym etapie powinnam stosować żel aloesowy ? Oczywiście po tonizowaniu, ale dalszych kroków nie jestem pewna …

    • Odpowiedz Chok Chok Kwiecień 3, 2017 at 4:15 pm

      Na koniec 🙂 Żel aloesowy to tutaj po prostu krem nawilżający, coś o najbardziej treściwej strukturze. Generalnie upraszczając nakładamy rzeczy od najbardziej wodnistych i lejących się (esencje) poprzez te trochę bardziej konkretne (serum), aż do tych najbardziej gęstych (kremy) 🙂 .

  • Odpowiedz Ania Kwiecień 3, 2017 at 9:03 pm

    Bardzo dziękuję za odpowiedź ❤

  • Odpowiedz Ania Kwiecień 5, 2017 at 12:04 am

    Czy pomiędzy kolejnymi etapami trzeba odczekać kilka minut ? W sensie tonik – kilka minut przerwy, esencja – kilka minut przerwy,serum – kilka minut przerwy ? Co robić jeżeli na buzi zostaje niewchlonięta warstwa któregoś z kosmetyków to czy od razu na ta niewchłoniętą warstwę dawać następy etap, czy wycierać wacikiem i dopiero wtedy nałożyć produkt ?

    • Odpowiedz Chok Chok Kwiecień 6, 2017 at 3:20 pm

      Z reguły czekam, aż kosmetyk się wchłonie zanim zacznę nakładać następny 🙂 . No chyba, że jest 6 rano i naprawdę, naprawdę się spieszę. Jeśli poprzez „nie wchłania” rozumiemy, że wciąż zostaje mokra / mokro-tłusta warstwa na twarzy to próbuję go wklepać palcami i rozmasować. W 99% pomaga 🙂 . Jeśli serum, czy tonik pomimo takiego zabiegu nadal tkwią na mojej buzi to najprawdopodobniej nałożyłam ich za dużo i następnym razem ograniczam ilość. Gdy to nie pomaga to z reguły produkt jest jakiś dziwny 😀 . Nigdy nie ścieram niczego z twarzy wacikiem, bo w sumie po co marnować – jak już nałożę za dużo i się nie wchłania to zawsze mogę rozsmarować na szyję i dekolt zamiast wyrzucać 🙂

  • Odpowiedz Help!:D Lipiec 4, 2017 at 3:32 pm

    Hej
    czy stosowałaś albo znasz jakieś tonery dostępne w Polsce godne polecenia które nie wysuszają ? Nigdy nie używałam toników więc jestem kompletnie zielona. Widziałam sporo dobrych opinii o( SYLVECO – TONIK HIBISKUSOWY DO TWARZY) może miałaś z nim styczność?

    • Odpowiedz Chok Chok Lipiec 5, 2017 at 6:22 am

      Jeśli masz cerę suchą, wrażliwą, albo skłonną do trądziku zawsze najbezpieczniej jest sięgać po toniki bez alkoholu 🙂 . Niestety stosunkowo niewiele można ich znaleźć w drogeriach :< . Na 100% Różany Tonik z Evree jest bezalkoholowy, więc mogę go polecić z zamkniętymi oczami. Sama mam go na półce to dzić, bo uwielbiam ten patent ze spryskiwaczem alla mgiełka 😀 . Ten z Sylveco wspominam dobrze, choć trzeba mieć na uwadze, że tutaj już alkohol widnieje na etykiecie. Mi on krzywdy nie zrobił i nie wysuszył (stężenie jest stosunkowo niewielkie patrząc po miejscu w składzie), ale warto mieć na uwadze ten fakt 🙂 Imho jeśli nie masz większych problemów z cerą ti nie masz się czego obawiać, ale co człowiek to reakcja, wiec zwracam Twoją uwagę na to. Powodzenia z Tonikową Przygodą! 😉

      • Odpowiedz Help!:D Lipiec 8, 2017 at 1:29 pm

        Dziękuje za odpowiedź właśnie szukałam toniku bez alkoholu w składzie napewno wypróbuje ten z Evree 😀

  • Odpowiedz Marta Sierpień 27, 2017 at 9:09 am

    Jakie kroki najczęściej rano stosujesz?:)

    • Odpowiedz Chok Chok Sierpień 28, 2017 at 5:31 am

      Zaczynam od mycia twarzy (olejek i żel), następnie siegam po tonik, by przywrócić odpowiednie pH. Potem to trochę zależy od potrzeb mojej skóry 🙂 . Jeśli czuję się trochę wysuszona lub moja cera ma cięższe dni – sięgam po esencję żeby dać jej dodatkowe kopa z nawilżeniem. Jednak przez zdecydowaną większość czasu zaraz po toniku aplikuję krem nawilżający (z reguły lekki żel), a potem krem z filtrem (czasami są takie 2w1, np. Holika Holika ma krem z aloesem SPF50+ – wtedy wklepuję tylko to jedno). U mnie taka pielęgnacja podyktowana jest faktem, że posiadam cerę tłustą – nie chcę się świecić, więc poranne nawilżanie ograniczam do niezbędnego minimum + ochrona przeciwsłoneczna. Obstawiam, że gdybym miała cerę suchą, to włączyłabym tam jeszcze jakieś nawilżające serum 🙂

  • Odpowiedz Anna Styczeń 31, 2018 at 12:18 pm

    Pytanie do ostatniego – przedostatniego punktu – nawilżanie – zawsze mam dylemat z kremem na dzień i na co noc – czy lepiej ta sama linia, czy zależnie od potrzeb? Mam cerę tłustą, ale z duża skłonnością do czerwienienia i podrażnień. Zwykle stosowałam krem matujący na dzień i jakiś regulujący na noc, ale jednak potrzebuję też czegoś co mi pomoże zredukować zaczerwienienia (fajnie się sprawdza zielony krem na dzień, ale znów ciężko znaleźć krem matujący do cery naczynkowej)… masakra trochę 😉 jakieś podpowiedzi mile widziane

    • Odpowiedz Chok Chok Luty 14, 2018 at 4:45 pm

      Widzę, że nie jest lekko 😀 .Osobiście chyba nigdy nie stosowałam całej pielęgnacji z jednej marki, na pewno też nie próbowałam dopasować kremu na dzień i na noc od jednego producenta. Zawsze najlepiej skupić się po prostu na potrzebach cery. 🙂 Niestety nie mam problemu z naczynkami, więc nie posiadam większych doświadczeń w tym zakresie. Niemniej to, co na pewno mogę powiedzieć, to że nie zawsze przy cerze tłustej jest też sens skupiać się na kremach, które są matujące / regulujące. Brzmi abstrakcyjnie, ale sama stosuję na dzień krem rozświetlający i nie świecę się jak choinkowa bombka 😀 . Wydaje mi się, że kluczem jest pozostały rytuał pielęgnacyjny – przy tłustej cerze przede wszystkim oczyszczanie, złuszczanie (regularne, nie przesadne, np. za pomocą BHA) i nawilżanie. Czyli dobrze wyczyścić, usunąć martwy naskórek (żeby ogarnąć ewentualne wypryski) i serio serio nawilżyć. Nie jakimś oleistym mazidłem, ale bardzo zachęcam do sięgania po żelowe kremy nawilżające, niekoniecznie matujące lub regulujące.
      Pytanie też, czy ten zielony krem na dzień nie jest zbyt oleisty i sprawia, że wyświecasz się za bardzo. Możliwe, że połączenie leciutkiego kremu nawilżającego w formie żelu (np. żelu aloesowego) + dobrej bazy redukującej zaczerwienia da efekt, o który Ci chodzi 🙂 . Koniecznie daj znać jak idzie, bo chętnie też czegoś się od Ciebie dowiem w tym temacie! 🙂

  • Odpowiedz Iza Marzec 1, 2018 at 7:42 am

    Co powiesz o mgielkach? Malo o nich znalalam informacji ktore by mnie usatyfakcjonowaly. 🙁 Na ktorym etapie pielegnacji stosować mgielki? No i czy warto….? Stosowalas jakies w swojej przygodzie z koreanska pielęgnacją?

    • Odpowiedz Chok Chok Marzec 1, 2018 at 12:38 pm

      Hmm… z mgiełek korzystam głównie na zakończenie makijażu, żeby trochę zabrać sobie „pudrowości”. Choć korzystam też bardzo często z toników z atomizerem i aplikuję je jak mgiełkę (różany tonik z Evree – bardzo polecam 🙂 ). Instuicyjnie jednak patrząc w koreańskiej pielęgnacji panuje zasada, że od najbardziej wodnych i delikatnych – do najbardziej treściwych kosmetyków. Także jeśli mgiełka, z której korzystasz, nie jest jednocześnie tonizująca i stanowi autonomiczny kosmetyk -stosowałabym po toniku, a przed serum i kremem.

      • Odpowiedz Iza Marzec 4, 2018 at 9:27 pm

        Dziękuje za odpowiedź. 🙂 Mgielke, tak jak pisalas, stosuje po toniku a przed serum badź na odswiezenie makijażu. Ale że nie moglam znaleźć za dużo informacji o nich bylam zaintrygowana czy w ogole warto je stosowac przy juz rozbudowanym rytuale koreanskiej pielegnacji, tj. pod serum/esencje.
        Zapytam sie jeszcze Ciebie, co powiesz o kosmetykach koreanskiej firmy It’s skin? Są stosunkowo tanie i dostepne nawet w sklepach stacjonarnych ale czytalam że w ich skladzie mozna znaleźć substancje które tylko pogorszą sytuacje na buzi np. silikony. Mialas do czynienia już z produktami tej marki?

        • Odpowiedz Chok Chok Marzec 5, 2018 at 7:35 am

          Jak dotąd korzystałam jedynie z kremu BB – Babyface BB Cream (Silky) i tam rzeczywiście skład oparty był o wodę i silikon (dokładniej o dekametylocyklopentasiloksan). Osobiście nie zauważyłam negatywnych rezultatów, nie zapchał mnie ani nic. Fajna, niskobudżetowa opcja. 🙂 Po pielęgnację nie sięgałam jeszcze 🙂

  • Odpowiedz Sylwia Marzec 29, 2018 at 7:30 pm

    Witaj, na Twój blog trafiłam niedawno i jestem zachwycona ilością bardzo przydatnych informacji 🙂 mam pytanie odnośnie maseczek, ile razy w tygodniu stosujesz jakieś maseczki oczyszczające, glinki?? 🙂

    • Odpowiedz Chok Chok Marzec 30, 2018 at 9:55 am

      Dziękuję <3 Super, że to się komuś przydaje 😀
      Staram sie 2 razy w tygodniu korzystać z maseczki w płachcie (częściej jeśli jest wyjątkowo zimno lub mam stresujący okres w pracy i potrzebuję "zrobić coś dla siebie" 😉 ), z czego jedna z nich z reguły jest oczyszczająca. Glinki z reguły stosuję jeśli oczyszczałam twarz z zaskórników żeby zamknąć pory i uspokoić cerę. Jednak ja posiadam cerę tłustą i mam problemy z hormonalnym trądzikiem, więc złuszczam i oczyszczam regularnie za pomocą kwasów AHA/BHA i to mi załatwia głowną część oczyszczającą. Także potem raz w tygodniu taka maseczka z zieloną herbatą albo czarna z węglem wystarcza 🙂 . Generalnie trzeba tu trochę potestować i zobaczyć na co skóra reaguje najlepiej.

  • Odpowiedz Iza Kwiecień 3, 2018 at 7:55 pm

    Hej. Ostatnio, zainspirowana książką Charlotte Cho, rozpoczęłam przygodę z 10 etapami pielęgnacji. Było pięknie, kolorowo… Aż totalna tragedia! Nie zmieniłam kosmetyków, wody, diety itp. A moja buzia się zbuntowała! Spuchła, obsypała się wszystkim czym mogła i tak wysuszyła, że mam ogromne płatki schodzącego naskórka. (czytaj: jest bardzo źle 🙁 ) Czytałam u Ciebie, że w niektórych przypadkach cera może zacząć reagować na kosmetyki po jakimś czasie. Ale cztery tygodnie po? Proszę powiedz czy miałaś kiedyś podobną sytuację. Mam cerę wrażliwą/alergiczną + mieszaną więc nie dziwi mnie stan buzi jaki mam, ale jak miałam dostać alergii to zawsze po jednym użyciu kosmetyku. Odrzuciłam więc opcję alergii na kosmetyk, a mam wątpliwość czy to nie reakcja (opóźniona) na nową metodę oczyszczania.

    • Odpowiedz Chok Chok Kwiecień 5, 2018 at 8:58 am

      Ojej 🙁 Brzmi naprawdę fatalnie, współczuję. Jeśli chodzi o opóźnioną reakcję to raczej mam na myśli pryszcze – bardzo często wysypuje nas tak naprawdę miesiąc później ze względu na cykl życia naszej cery (niedoskonałości czekają pod cerą na swoje 5 minut). Nie słyszałam natomiast o opóźnionym puchnięciu itp. Myślę, że jeśli niekorzystne objawy będą się utrzymywać warto pójść do dermatologa. Osobiście niestety nie mam cery skłonnej do alergii. Możliwe jednak że cera generalnie była właśnie zbyt mocno oczyszczana – może warto sprawdzić, czy żel nie jest zbyt agresywny (składniki, alkohol w środku, pH)? Może kosmetyki nawilżające były niewystarczające przy mocniejszym oczyszczaniu? Trzymam kciuki!

    Skomentuj