Lifestyle

#1 Chok Chok Awards (2016)

Grudzień 29, 2016

Choć staram się prowadzić tego bloga konkretnie do bólu, to wraz z końcem roku zbiera mi się na sentymenty 😀 . Tak więc dziś troszkę luźniej mój TOP 2016, zapraszam 😉 .

Pielęgnacja

Najlepsze produkty 2016:

  1. Mizon, Snail Recovery Gel Cream
    • mój nr 1 wśród kremów nawilżających na dzień. Niezależnie od tego, co by mi w ręce nie wpadło, zawsze do niego wracam. Dlaczego? Za głębokie nawilżenie (a nie natłuszczenie), żelową konsystencję, matowe wykończenie, szybkość wchłaniania oraz skład (śluz ślimaka <3)
  2. SKIN79, Mild Sun Lotion SPF 50+
    • jakiś czas temu popełniłam wpis o ochronie przeciwsłonecznej – jeśli jesteście ciekawi po co nam ona, czy należy stosować tylko w lato (nie! 😀 ) oraz jakie typy filtrów mamy do wyboru, to zapraszam,
    • natomiast krem od SKIN79 idealnie wpisuje się w potrzebę codziennego stosowania filtru – delikatny, mineralny, szybko się wchłania do matu i kooperuje z makijażem! Dodatkowo SPF 50+. Nic, tylko taplać się w promieniach słońca, nawet tych zimowych.
  3. Mizon, Snail Repair Intensive Ampoule
    • lekkie w konsystencji i bardzo nawilżające jednocześnie. Serum sprawia, że buzia jest ładnie napięta, a niedoskonałości wyciszone.
  4. Holika Holika, Aloe 99% Soothing Gel
    • multizadaniowy nawilżacz, który chwycił mnie za serce właśnia swoją uniwersalnością. Moja tłusta cera bardzo pokochała krem, który ją nawilża i koi zamiast głównie natłuszczać. Świetny produkt na wyjazdy, gdy zależy nam na miejscu w kosmetyczce i nie chcemy brać jeszcze balsamu i kremu do rąk. Dodatkowo – już nie mogę sie doczekać lata, gdy wyjmę schłodzony w lodówce żel aloesowy i nałożę na twarz w 30 stopniowym upale 🙂 ,
  5. TonyMoly Egg Pore Tightening Cooling Pack
    • Chłodząca maseczka z białej glinki i białka kurzego. Nawilża, jednocześnie koi i zwęża pory – kosmetyk idealny po peelingu.

Najgorsze produkty 2016:

W 2016 nie obyło się bez wpadek, na szczęście jednak sukcesów było więcej niż pomyłek pielęgnacyjnych 🙂 .

  1. Holika Holika, Prime Youth Black Snail Cleansing Foam (recenzja już niedługo)
    • pianka oczyszczająca ze śluzem ślimaka, która zamiast łagodnie czyścić i pielęgnować zafundowała mi przesuszone placki skóry oraz kontratak w postaci wyprysków,
    • pachnie mydłem, a po zastosowaniu pozostaje mocne uczucie ściągnięcia.
  2. Bielenda, Super Power Mezo Serum
    • wiem, że jest wiele osób, które ten kosmetyk kochają – i świetnie! Bardzo się cieszę, że komuś pomaga 🙂 . Mi jednak zafundował jedynie miesiące frustracji : < . Zaczęłam delikatnie i stopniowo zwiększałam częstotliwość używania produktu, jednocześnie będąc przygotowaną psychicznie na wysyp na twarzy. Po 4 miesiącach braku rezultatów i nasilonych niedoskonałościach musiałam się jednak poddać i pożegnać się z serum – jedno z większych rozczarowań 2016, tym większe właśnie, że ma tak pozytywne opinie.

Makijaż

Raczej nie poruszam na blogu kwestii typowo makijażowych, głównie skupiając się na pielęgnacji. Nie zmienia to jednak faktu, że kolorówki nigdy dość i z fascynacją łapię za kolejne paletki, czy pomadki. Mój ulubiony typ makijażu, to ten z serii „make up – no make up”, czyli im bardziej naturalnie i delikatnie tym lepiej. Ze względu na różnice, chociażby w budowie oka, częsty my Europejki sięgamy po inne rozwiązania niż Koreanki. Cel jednak jest ten sam – naturalny, promienny wygląd. U mnie dodatkowo dochodzi jeszcze miłość do produktów „nude”, której nie da się ukryć 🙂 . Tutaj nie mogłam zamknąć się w 5 pozycjach, więc troche nagięłam system 😉 .

Najlepsze produkty 2016:

  1. TonyMoly, Egg Pore – baza pod makijaż,
  2. SKIN79, Hot Pink Super BB,
  3. Innisfree, No Sebum Mineral Powder,
  4. Zoeva, paleta Naturally Yours,
  5. theBalm, paleta Nude’tude,
  6. Zoeva, kredki Graphic Eyes (niezwykle miękie, plastyczne i trwałe!),
  7. Lovely, tusz Lash Extension (złote polecenie od @ptysiuMiętowy, dziękuję :* ),
  8. Pomadka MAC w odcieniu Velvet Teddy,
  9. Clinique, pomadka w kredce Chubby Stick Intense (odcień: 01 curviest caramel – niech nie zwiedzie Was oficjalny opis produktu, to nie jest „błyszczyk”, na ustach ma wykończenie bardzo naturalne, prawie matowe),
  10. Golden Rose, Longstay Liquid Matte Lipstick (odcienie: 03 i 09).

Najgorsze produkty 2016:

  1. Mizon, Snail Repair BB
    • dramat, a nie krem BB. Podkreśla zmarszczki, pory, czy suche skórki. Pomimo niezwykle gęstej konsystencji nie oferował odpowiedniego krycia, a na dodatek nie można dokładać warstw (bo przesuwa się pierwsza). Nie polecam.
  2. SKIN79, Face Fit Silk Concealer Pact SPF 50+ PA+++ (niedługo recenzja)
    • rozczarowanie tym większe, bo wszystko na około tego produktu obiecuje coś wspaniałego. Korektor przychodzi do nas w p-r-z-e-p-i-ę-k-n-y-m opakowaniu typu cushion z lusterkiem, jest wysoki SPF, a korektor ma być lekki, nawilżający i rozświetlający. Świeci się, więc nie będę nim „maskować” niedoskonałości, bo tylko je podkreślę. Pod oczy jednak za ciemny, ale to już pomińmy odcień. Skoro rozświetlający to nakładam śmiało pod oczy…. po czym korektor się rozwarstwia, wszystko się paprze i waży. Na dodatek kosztuje 50 zł. Nie polecam najgorszemu wrogowi.
  3. Missha, The Style Liquid Sharp Eyeliner
    • nie jestem pewna czy jest sens pisać recenzję tego produktu, choć mnie ewidentnie zawiódł. Nietrwała formuła, szybko zasycha i gęstnieje pomimo szczelnie zakręcanego opakowania. Pędzejek nadzwyczaj twardy i toporny, a przy tym nieprecyzyjny. Kilkukrotnie podchodziłam do tego produktu – za każdym razem kończąc z jakąś monstrualną kreską i ratując sprawę innymi produtkami.
  4. Etude House, Sweet Recipe Baby Choux Base (PEACH)
    • dla mnie ta baza nie zrobiła nic, poza tym, że lekko podkreśliła suche skórki i zmarszczki. Producent obiecywał wiele. Dostajemy ładny design opakowania, śliczną reklamę, piękny zapach.. i na tym koniec. Ani jakoś specjalnie nie wyrównuje kolorytu, ani nie nawilża, an nie reguluje sebum (a podobno ma takie właściwości)… no jedno wielkie nic.

Zaznaczę tylko i naprawdę chcę żeby to wybrzmiało głośno – każdej marce zdarzają się wpadki. Nie można być świetnym we wszystkim, a buble trafiają się nawet najlepszym. Jak widzicie: Mizon króluje u mnie w topie pielęgnacji i przoduje wśród zawodów makijażowych jednocześnie. SKIN79 – ta sama sytuacja, bo choć korektor to ewidentna pomyłka, to kremy BB, maski, czy chociażby Crystal Peeling Gel uwielbiam.

Podsumowanie

Pod względem kosmetycznym był to bardzo przełomowy rok, w którym ustabilizowałam i postawiłam na właściwy tor całą swoją pielęgnację. Prawdę powiedziawszy nie mogę się już doczekać 2017, bo mam niejeden pomysł na jej udoskonalenie. Kosmetykowa lista życzeń piętrzy się i piętrzy, wiele produtków już wytestowanych leży i czeka na recenzję, a kolejna porcja podróżuje do mnie z Korei. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że czeka nas bardzo ciekawy rok, ale mam nadzieję, że, i dla mnie i dla Was, o wiele lepszy niż 2016. Koniecznie dajcie znać jakie były Wasze największe zachwyty i rozczarowania. Do zobaczenia w 2017 🙂 .

1 komentarz

  • Odpowiedz Cela Grudzień 29, 2016 at 11:22 am

    Najwięszke rozczarowanie to tusz z Lancome- Hypnose Mascara. Zaschnięty, sklejający rzęsy bubel :/ A największa miłość? Zdecydowanie trwałe matowe pomadki z GR i maseczki z pandą od skin79!!

  • Skomentuj