Makijaż

Missha Coloring Multi Stick – recenzja sztyftów do konturowania (Honey Peach, Vanilla Sparkle)

Kwiecień 22, 2018
Missha Coloring Multi Stick

Missha Coloring Multi Stick to sztyfty do konturowania, na które jakiś czas temu napadłam podczas zakupów w Kontigo. Do mojej kolekcji trafiły róż Honey Peach oraz rozświetlacz Vanilla Sparkle. Jeden i drugi pozwala uzyskać bardzo naturalny i dziewczęcy wygląd. Produkty są bardzo plastyczne i dużo wybaczają niewprawionej ręce. Rozświetlacz bardzo mi przypadł do gustu, jednak do jednego i drugiego mam też kilka zastrzeżeń (spoiler alert – pędzelek jest średnio przydatny). Miało być „krótko i na temat”, ale trochę nie wyszło 😀 . Jeśli potrzebujecie więcej info, niż to ze wstępu, żeby wyrobić sobie opinię – zapraszam 🙂 .

Odcienie i pigmentacja

W tej kwestii nie mam zupełnie zastrzeżeń. Kolory są ładne i żywe. Róż jest początkowo bardziej błyszczący, jednak w trakcie blendowania nabiera raczej aksamitno – welurowego wykończenia. Nie posiada drobinek i naturalnie wygląda na policzku odbijając światło trochę jak mokra skóra. Można zrobić bardziej wyraźną „plamę” koloru lub wyblendować prawie całość dla bardzo subtelnego efektu.

Rozświetlacz natomiast jest tak piękny jak sernik z malinami stojący obok góry pączków w otoczeniu czekolady Oreo i brownie oraz stada małych, biszkoptowych labradorów (nie do jedzenia, do kiziania) w tle. Po prostu cód, miód i orzeszki – o ile lubicie bardzo (!) naturalny efekt i nie szukacie mega mocnej tafli 😉 . Vanilla Sparkle jest niesamowity i nie mogę się napatrzeć jak wygląda na twarzy. Trochę tak jakbym niczego na niej nie miała, a i tak pięknie i zdrowo odbijała światło. Ten konkretny rozświetlacz ma szampański odcień.

Missha Coloring Multi Stick odcienie Honey Peach i Vanilla Sparkle

Od lewej: Honey Peach i Vanilla Sparkle

Pędzelek Missha Coloring Multi Stick

W mojej ocenie nie nadaje się do blendowania tych produktów. Kremowe róże i rozświetlacze nakładamy raczej na nieprzypudrowaną twarz. Sztyfty Misshy same w sobie są dość miękkie, lekko oleiste (róż bardziej niż rozświetlacz). Próbując rozprowadzić kolor przy pomocy pędzelka ścieram z twarzy zarówno ten kosmetyk, jak i krem BB / podkład. Na koniec aplikacji mam narzędzie, które jakimś cudem jest w kolorze mojego podkładu – a jeśli mam na twarzy jakiś róż to dlatego, że zdrapałam sobie właśnie wspomniany podkład i przebija tam moja skóra 😉 . Zaletą jest fakt, że możemy bardzo prosto odczepić pędzelek i umyć go. Także +5 za higieniczne rozwiązanie.

Missha Coloring Multi Stick pędzelek

Aplikacja

Osobiście wolę jednak produkt rozprowadzić dłonią, gąbeczką typu beauty blender, swoim pędzlem, czy aplikatorem z cushiona. Wszystkie te sposoby sprawdzają się świetnie. Także Missha Coloring Multi Stick nie jest skreślony jako „produkt do podróży”, ponieważ czy to gąbeczką, czy dłonią możemy odpowiednio zaaplikować produkt.

Zaletą jest fakt, że mamy czas żeby popracować nad produktem. Kosmetyk zastyga, ale nie od razu, dając nam chwilę na spokojne blendowanie. Początkowo po nałożeniu jest bardzo plastyczny, lekko oleisty. Mam trochę mieszane uczucia względem tej formuły, róż trochę „ślizga” mi się po twarzy. Nakładany palcem sprawuje się o wiele lepiej, jednak rozświetlacz wolę nakładać wprost z aplikatora… trzeba poeksperymentować 🙂 . Trochę wszystko zależy też od podkładu / kremu BB, na którym pracujemy. Jeden zastygnie i nic nie  będzie mu straszne, drugi ugnie się i przemieści przy potarciu sztyftem.

Porównanie: Missha Coloring Multi Stick vs konkurencja

Jednak, czy jest to w ogóle sensowna opcja na tle konkurencji? Do porównania wzięłam dostępne mi róże i rozświetlacze w sztyfcie w cenie mniejszej lub równej Missha Coloring Multi Stick (59 zł). Nie próbuję tu szukać odpowiednika kolorystycznego, skupiłam się na formule, pigmentacji, trwałości czy łatwości aplikacji. Przy każdym produkcie zaznaczyłam, który kolor z gamy posiadam i ten konkretny odcień oceniam.

Legenda:

♦♦♦ – bardzo dobra

♦♦  – umiarkowana

♦   – słaba

Porównanie róży w sztyfcie: Missha, Sephora, Eveline i Revlon

Cecha / RóżMissha Coloring Multi Stick (Honey Peach)Sephora Blush To Go (03 Miss Spicy)Eveline Full HD Creamy Blush Stick (01)Revlon Insta Blush (Candy Kiss)
Trwałość (z przypudrowaniem) ♦♦ ♦♦♦ ♦ ♦♦
Pigmentacja ♦♦ ♦♦♦♦♦ ♦
Plastyczność / Możliwość spokojnego rozblendowania ♦♦♦ ♦♦ ♦♦♦ ♦♦
Czy formuła jest miękka i odpowiednio mokra ♦♦♦ ♦♦ ♦♦ ♦
Cena 59 zł 40 zł 28 zł 56 zł
Gramatura 7,5 g 5,5 g 5 g 8,9 g
Dostępność stacjonarna Kontigo Sephora Hebe, Rossmann Hebe, Rossman, Kontigo

Róż z Eveline dość szybko znika, choć zaraz po rozblendowaniu bardzo podoba mi się taki dziewczęcy i delikatny efekt. Niestety po kilku godzinach naprawdę potrzebny jest Scotland Yard żeby go wytropić. Revlon jest bardzo, bardzo suchy i toporny, ściera przy tym połowę podkładu przy aplikacji. Najmniej lubiana opcja tutaj. Moim zdaniem z tej czwórki najlepsze są róże z Misshy i Sephory. Ten pierwszy jest bardziej plastyczny, więcej wybacza i można nim dłużej pracować. Drugi natomiast ma trochę lepszą pigmentację (możliwe, że to kwestia odcienia), ale szybciej i zwiększą wprawą trzeba z nim działać.

Porównanie rozświetlaczy w sztyfcie: Missha, Bell

Cecha / RozświetlazcMissha Coloring Multi Stick (Vanilla Sparkle)Bell Hypoallergenic, Illuminating Stick
Trwałość ♦♦ ♦♦
Predyspozycje do zrobienia „tafli” ♦ ♦♦
Plastyczność / Możliwość spokojnego rozblendowania ♦♦♦ ♦♦♦
Czy formuła jest miękka i odpowiednio mokra ♦♦♦ ♦♦♦
Cena 59 zł 25 zł
Gramatura 7,5 g 6,5 g
Dostępność stacjonarna Kontigo Hebe, Rossmnn

Jeden i drugi rozświetlacz potrzebuje kilku użyć żeby zrobić się bardziej miękkim i plastycznym, jednak potem nie ma z nim żadnych problemów. W moim odczuciu główna różnica między tymi produktami to odcień (kwestia cery i gustu) i pędzelek (który przy rozświetlaczu radzi sobie trochę lepiej niż przy różu). Missha jest trudniejszy do wytropienia na twarzy, jednak ładnie rozświetla. Bell zapewnia o wiele bardziej zdecydowany efekt i można nadbudować go na sobie dla mocniejszego blasku. Koreański rozświetlacz będzie delikatny, jakkolwiek nie będziemy nad nim pracować. Tutaj więc tak naprawdę jest to kwestia gustu – mi podoba się bardziej Missha za odcień i delikatność, jednak produkt z Bell w mojej ocenie jest również naprawdę dobry.

 

Podsumowanie

Smuci mnie fakt, że pędzelek, który był w mojej ocenie główną zaletą Missha Coloring Multi Stick jest średnio użyteczny. Jednak ze względu na swoją formułę kosmetyki są idealne do podróży – pudry potrafią się kruszyć, natomiast płyny i samoloty to nigdy nie jest dobre połączenie. Sztyft możemy wrzucić spokojnie do walizki i zapomnieć o jego istnieniu. Dodatkowo mają bardzo naturalne, dziewczęce wykończenie i absurdalnie łatwo aplikuje się je palcem, aplikatorem z cushiona, czy gąbeczką. Jeśli chodzi o trwałość, to nieprzypudrowane wytrzymają kilka godzin, a przypudrowane solidny „dzień w pracy”. Jednak po 8 godzinach będą już pewnie ledwo, ledwo widoczne na twarzy (tu wytestowany lifehack – można dokładać na puder, tylko trzeba robić to bardzo delikatnie i wklepywać, najlepiej palcem). Jeśli miałabym to wszystko teraz jakoś zgrabnie podsumować w kilku słowach: rozświetlacz jest absolutnie boski, róż jest po prostu OK. Jedno i drugie wrzucę do torby wyjazdowej przy najbliższym wyjeździe, natomiast Vanilla Sparkle dokupię sobie zapasowy przy kolejnej promce 🙂 .

Moja ocena (-1 pkt za pędzelek 😉 ):

  • rozświetlacz: 4/5
  • róż: 3/5

Cena: 59 zł

Waga: 7,5 g

Zalety:Wady:
 Pędzelek można umyć Twardy i zbity pędzelek
 Nie zastyga od razu – jest czas na rozblendowanie Trwałość (mogłoby być lepiej 😉 )
 Idealny do podróży
 Naturalne wykończenie
 Stosunkowo duża gramatura (7,5 g)

Zobacz także

Brak komentarzy

Skomentuj