Makijaż

Mizon Snail Repair Blemish Balm – recenzja kremu BB

Czerwiec 18, 2016
Mizon Snail Repair Blemish Balm

Mizon Snail Repair Blemish Balm to krem BB z mojej ukochanej ślimakowej serii. Jednak pomimo miłości do innych kosmetyków z linii – ten produkt zdecydowanie nie podbił mojego serca. Z żalem musiałam się z nim pożegnać, choć jestem w stanie sobie wyobrazić, że osobom z innym typem cery mógłby przypaść do gustu.

Odcień: Mizon Snail Repair Blemish Balm

Jak przy prawie każdym koreańskim kremie BB mamy tu jeden, uniwersalny odcień, który będzie dobrze wyglądał niezależnie od tonu cery (ciepły, zimny, neutralny). Całość bardzo ładnie stapia się z naszą twarzą i rzeczywiście zupełnie się od niej nie odcina – o ile oczywiście nie mamy zbyt ciemnej karnacji. W tej kwestii zupełnie nie mam zastrzeżeń.

MIZON Snail Repair BB Its Skin GR Astor Skin79 Eveline Paese Dr G swatch

Porównanie odcieni, po środku Mizon Snail Repair BB

Konsystencja i krycie

Mizon Snail Repair BB to, jak dotąd, najbardziej treściwy i przez to ciężki w kooperacji krem, z którym było mi dane pracować. Myślę, że właśnie to przelało czarę goryczy. Bardzo toporny w aplikacji – pędzlem zapomnij, dłonią jak szpachlą, gąbką jaaaakoś ujdzie. Dodatkowo dokładając produktu w miejsca problematyczne miałam wrażenie, że przesuwam pierwszą warstwę, a to już niewybaczalne przy produkcie, który za pierwszym razem nie zapewnia satysfakcjonującego krycia. Przyznam, że po raz pierwszy spotkałam się z kremem BB tak gęstym, a jednocześnie tak mało treściowym jeśli chodzi o maskowanie niedoskonałości.

Eksperymentowałam z różnym rodzajem „podkładu” – krem nawilżający, filtr przeciwsłoneczny, baza, tylko tonik. Niestety w żadnym wariancie Mizon Snail Repair Blemish Balm nie spełnił moich oczekiwań 🙁 . Ostrzegę dodatkowo, że aplikując bez kremu nawilżającego diabelstwo powchodziło we wszystkie zmarszczki, podkreśliło suche skórki i wyeksponowało rozszerzone pory. Z kremem – jedyne zastrzeżenie to takie, że naprawdę ciężko nim pracować.

Trwałość i wykończenie

Trwałości odmówić mu nie można – Mizon Snail Repair Blemish Balm trzyma się na buzi cały dzień, choć już po ok 2-3 godzinach moja buzia zaczyna się dość mocno świecić i konieczna jest co najmniej akcja bibułką matującą. Nie mam mu tego jednak zupełnie za złe – producent nigdy nie obiecywał pudrowego wykończenia, matu i innych cudów. Dodatkowo zapewnia naprawdę naturalne wykończenie, o ile nałożymy jedną warstwę i dobrze ją zaaplikujemy (cierpliwe wklepywnie, najlepiej gąbką). Na buzi mamy ładny blask, wyrównany koloryt, zakryte pory – wszystko tak jak powinno być. Nie tyczy się to oczywiście niedoskonałości i większych problemów. Z tym na pewno sobie nie poradzi.

Właściwości

Krem BB od Mizona w składzie ma 45% mucyny ślimaka, która wykazuje działanie nawilżające, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne, przeciwzmarszczkowe i wiele innych. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej przeczytaj osobny wpis o śluzie ślimaka w kosmetykach. Dodatkowo mamy tutaj SPF32 i PA++. Czyli krem automatycznie zapewnia nam naprawdę przyzwoitą ochronę przeciwsłoneczną.

Podsumowując

Krem może przypaść do gustu osobom z cerą normalną lub lekkim wariantem cery mieszanej. Zdecydowanie nie polecam tym, którzy borykają się z przebarwieniami, niedoskonałościami i innymi problemami. Mizon Snail Repair Blemish Balm tego nie zakryje za pierwszym razem, a dokładanie produktu to mały dramat. Jeśli chcielibyśmy argumentować, że śluz ślimaka pomoże nam właśnie z tymi problemami, to moim zdaniem o wiele lepiej sięgnąć po odpowiedni krem nawilżający, czy serum. Jeśli jednak macie gładką buzię i poszukujecie czegoś o naturalnym wykończeniu oraz bogatym składzie, to możecie zamówić próbkę i zobaczyć, czy to kosmetyk dla Was. Może okaże się, że tak 🙂 . Tytułowa grafika pochodzi ze strony producenta.

Cena: 60-70 zł

Zobacz także

3 komentarze

  • Odpowiedz Sakurakotoo Czerwiec 18, 2016 at 8:05 pm

    U mnie raczej by się nie sprawdził bo jako osoba z cerą mieszaną zależy mi na w miarę mocnym kryciu i ‚niebłyszczącym jak latarnia’ wykończeniu – nie musi być bardzo matowe, ale nie może też wyglądać jakbym nałożyła sam olej na twarz 😀

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo: sakurakotoo.blogspot.com

  • Odpowiedz Kolmetoista Luty 13, 2017 at 5:52 pm

    A dla mnie to najlepszy BB z całej rzeszy bebików, które testowałam. Mam cerę mieszaną (i czasem niestety odwodnioną) i problemy hormonalne. Ślimak jest na tyle kryjący by był jakikolwiek efekt, ale nie jest na tyle ciężki, by powodować powstawanie zaskórników. No i pasuje mi odcieniem, a to nawet przy BB nie jest takie znowu oczywiste.

    Choć czasem wzdycham tęsknie do krycia na poziomie Revlona CS… ale potem myślę jakie skutki miałoby noszenie takiej tapety na co dzień i jakoś od razu lepiej się używa tego bebika 😛

    • Odpowiedz Chok Chok Luty 16, 2017 at 7:23 am

      Super, że u Ciebie się sprawdza! Jednak co twarz to opinia 😉 Mizon generalnie nie robi złych produktów (choć ślimakowa pianka do mycia ma pH 8 😮 #zgroza ), więc tak sobie właśnie zakładałam, że zapewne istnieje grupa osób, które ten BBek leży 🙂 Haha, z tą tapetą z mocno kryjących podkładów to 100% prawda 😀

    Skomentuj