Baza wiedzy

Tonik – dlaczego warto stosować?

Maj 23, 2016
tonik

Wodnisty, często bezbarwny lub bezzapachowy produkt, który stosunkowo łatwo pominąć w codziennej rutynie. Trochę jak krem z filtrem przechiwsłonecznym – mało to intrygujące i na pierwszy rzut oka nie przynosi nam widocznych rezultatów. Jeśli jednak miałabym jakoś uszeregować ważność kolejnych etapów koreańskiej pielęgnacji, to stosowaniu toniku umieściłabym zaraz po oczyszczaniu i nawilżaniu. To od niego zależy, czy kolejne zastosowane przez nas produkty będą miały szansę w pełnić spełnić obietnice producenta.

Dlaczego i jak korzystać z toniku?

Przede wszystkim dla wyrównania pH naszej skóry. Po całym dniu w makijażu, potem zmyciu twarzy i potraktowaniu jej jakimś detergentem nasza cera dostaje całkiem nieźle w kość – to przejście od kwaśniejszego, do bardziej zasadowego odczynu jest dość męczące. Może prowadzić albo do przesuszania (kiedy czujemy po myciu, że nasza twarz jest napięta, szczypie itp) albo do eskalowania wyprysków. Tonik ma z założenia odczyn dla nas neutralny – przywraca balans i działa kojąco. Uspokaja, wycisza cerę po wszystkich szalonych perypatiach w ciągu dnia i przygotowuje na przyjęcie kolejnych kosmetyków.

Tonik możemy nakładać zarówno dłońmi jak i wacikiem. Drugi sposób aplikacji, choć niepozorny niesie za sobą kilka konsekwencji. Pocierając twarz wacikiem wykonujemy na niej „mini-peeling” (mini-alternatywa dla wszystkich, którzy nie mogą stosować nawet delikatnych peelingów mechanicznych i chemicznych 😉 ). W ten sposób lekko oczyszczamy twarz z naskórka jednocześnie wcierając tonik. Wyrównujemy pH cery i sprawiamy, że jeszcze lepiej będzie wchłaniać kolejne produkty. Niezależnie od metody aplikacji – dopiero tak przygotowana buzia jest w stanie wykorzystać w 100% kolejne kroki naszej pielęgnacji.

Co istotne – tonik aplikujemy po myciu twarzy lub peelingu mechanicznym. Jeśli korzystamy z peelingu chemicznego to nakładamy go już na tonik. Więcej informacji o kolejności i etapach koreańskiej pielęgnacji znajdziesz: tutaj.

Najlepsze i najgorsze składniki w toniku

Przede wszystkim unikajmy w składzie alkoholu. Nie mam tu na myśli ilości śladowych, gdzie czasami używany jest jako nośnik dla innych substancji – chodzi o znaczne zawartości w składzie. Rozumiem potrzebę stosowania go – sama od lat borykam się z niedoskonałościami na twarzy i przez wiele lat wydawało mi się, że jak szczypie to oczyszcza i robi dobrze 😉 . Nic z tych rzeczy. Choć wciąż wiele dedykowanych cerze tłustej toników opiera się na alkoholu – składnik ten robi więcej złego niż dobrego. Przede wszystkim ze względu na tak silne oczyszczanie i odkażanie daje naszej skórze sygnał do obrony. Coś mocnego ją niszczy, więc odpowiada nadaktywnością: nadprodukcją sebum, wysypem niedoskonałości… i powstaje nam błędne koło tarcia się tonikiem w celu pozbycia się nie doskonałości i stymulowania cery do produkcji nowych.

Składniki, które szczególnie podbiły moje serce:

  • olejek różany, woda różana  – nawilża, wzmacnia naczynka, łagodzi zaczerwienienia i uspokaja cerę,
  • aloes – silnie nawilża, przyspiesza gojenie niedoskonałości, działa przeciwzapalnie, przyczynia się do produkcji kolagenu,
  • rumianek – nawilża, łagodzi i rozjaśnia (czyli coś na przebarwienia),
  • sfermentowane drożdże – nawilżają, wygładzają, pomagają uregulować nadprodukcję sebum, poprawiają koloryt cery.

To nie znaczy, że jeśli nie znajdujesz aloesu lub wody różanej w swoim toniku, to jest on zły. Nic z tych rzeczy 🙂 . Sami najlepiej wiemy, co sprawdza się w pielęgnacji naszej cery. Przeszukując jednak półki w drogeriach lub kategorie  sklepów internetowych warto zwrócić uwagę na produkty bazujące na tych składnikach.

Podsumowując

Tonik na pierwszy rzut oka może wydawać się bezsensownym potykaczem, bezbarwną wodą, wydłużaczem rutyny. Jednak bez tego niepozornego gracza ciężko rozpocząć kolejne etapy pielęgnacji. Usuwa resztki makijażu, przywraca skórze pH, uspokaja ją, nawilża i przede wszystkim – przygotowuje naszą cerę na następne produkty, które będziemy aplikować. Niezależnie, czy skorzystamy z długiej drogi i wykonamy wszystkie etapy koreańskiej pielęgnacji od esencji, poprzez serum i nawilżanie, czy sięgniemy od razu po krem – bez toniku nie będą miały szansy rozwinąć skrzydeł.

Zobacz także

6 komentarzy

  • Odpowiedz dominiks Styczeń 9, 2017 at 2:52 pm

    A próbowałaś kiedyś zamiast toniku używać lekkiej pianki do mycia twarzy?
    ja korzystam teraz z Benton cleansing foam – świetnie oczyszcza i delikatnie ujędrnia skórę twarzy. cera jest po nim super miękka 🙂

    • Odpowiedz Chok Chok Styczeń 9, 2017 at 6:23 pm

      @dominiks Nie korzystam z toniku w celach myjących, tylko żeby ustabilizować pH cery oraz przygotować ją na kolejne produkty :). Ale kiedy oczyszczam, to tak – oprócz olejków do mycia, sięgam zawsze po jakiś produkt na bazie wody i najczęściej są to właśnie lekkie pianki lub żele 🙂

  • Odpowiedz Matria Maj 2, 2017 at 10:48 am

    Czy polecasz jakiś konkretny tonik bez alkoholu w składzie?

    • Odpowiedz Chok Chok Maj 4, 2017 at 9:36 am

      Tak, tonik z Klairsa jest przeboski: http://chokchok.pl/klairs-supple-preparation-facial-toner-recenzja-toniku-twarzy/ 🙂

      • Odpowiedz Asia Czerwiec 1, 2017 at 11:42 am

        A poleciłabyś jakiś tańszy odpowiednik z dobrym składem do cery trądzikowej i z przebarwieniami? Chcę jak najlepiej dbać o cerę, jednak możliwości finansowe to druga sprawa :/

        • Odpowiedz Chok Chok Czerwiec 2, 2017 at 6:35 am

          W takim wypadku poleciłabym Różany Tonik z Evree. Nie jest to coś bezpośrednio walczącego z trądzikiem czy przebarwieniami (ale w sumie który tonik jest 🙂 ), ale za to coś, co pomoże w tej walce 🙂 Tonik z Evree można stosować jak mgiełkę po myciu twarzy (nie trzeba już trzeć rękami ani wacikiem twarzy przez co nie rozdrapujemy aktywnych niedoskonałości). Nie posiada alkoholu w składzie, za to delikatnie nawilży i wyrówna pH cery 🙂 Kosztuje ok 13 zł. Na przebarwienia natomiast dobrze sięgnąć po serum z witaminą C w składzie. No i wybierając żel do mycia warto zwrócić uwagę na jego pH (np. ogórkowy z Ziaji ma neutralne), bo w zasadowym szybciej namnażają się bakterie (= więcej pryszczy). No i nawilżać, nawilżać i nawilżać – najlepiej kremami o konsystencji żelu, bo one są mniej komodogenne niż te białe, oleiste specyfiki 🙂 Pewnie to wszystko wiesz, ale utożsamiam się z Twoimi problemami z cerą, więc nie mogę powstrzymać słowotoku 😀 Powodzenia!

    Skomentuj