10 etapów koreańskiej pielęgnacji

Ostatnio, szczególnie za sprawą cudownej książki Charlotte Cho, wiele mówi się o 10 etapowej koreańskiej pielęgnacji. Sama stosuje się do niej już od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że wywróciło to mój świat do góry nogami. Liczba zaskórników i nieprzyjaciół radykalnie się zmniejszyła, pory są węższe, a świecenie się uspokoiło. Nie oznacza to oczywiście zupełnego braku takich rozrywek w ciągu miesiąca – ale poprawa jest niesamowita.

10 kroków koreańskiej pielęgnacji:

  1. Demakijaż olejami (uprzednio warto zmyć oczy i usta oraz lekko przetrzeć twarz),
  2. Mycie produktem wodnym (żelem, pianką),
  3. Złuszczanie,
  4. Tonizowanie,
  5. Esencja,
  6. Serum, ampułka,
  7. Maska w płachcie,
  8. Krem pod oczy,
  9. Nawilżanie,
  10. Ochrona przeciwsłoneczna.

Etap 0,5: Demakijaż

Używając wybranego produktu do demakijażu (np. Regenerujący demakijaż oczu) zmyj oczy oraz usta wacikiem. Dodatkowo przetrzyj całą twarz, tak, żeby naruszyć wierzchnią skorupkę makijażową.

Etap 1: Demakijaż olejami

Może brzmieć przerażająco, ale uwierz, że jak raz spróbujesz, to wpadniesz po uszy. Przede wszystkim nie musimy obawiać się zapchanych porów, trądziku, czy wzmożenia produkcji sebum. Demakijaż olejami był chyba tym elementem, który zrobił mojej cerze największy efekt wow.

Jeśli nadal masz lekkie obawy i nie chcesz od razu sięgać po droższy produkt skorzystaj z olejków bezproblemowo dostępnych w naszych drogeriach lub sklepach internetowych. Do moich ulubionych należą te z Evree, szczególnie Magic Rose, ale świetnie sprawdzą się też te dedykowane do mycia, np. ten z Bielendy.

Najlepiej rozprowadzić olejek na twarzy, dodać odrobinę wody i masować. Następnie spłukać – koniecznie ciepłą wodą.

Etap 2: Mycie twarzy żelem lub pianką

Chodzi generalnie o to żeby wykorzystać kosmetyk bazujący już na wodzie, nie na oleju. Sprawdzą się w tej roli wszelkie znane nam dobrze żele czy pianki do mycia. W ten sposób doczyszczamy naszą twarz i usuwamy resztki brudu, które mogły na niej pozostać. Uważajcie jedynie na to żeby nie korzystać z przesadnie agresywnych i wysuszających produktów. Takie maltretowanie buzi może ją przesuszyć i, u osób z cerą tłustą, nasilić niedoskonałości. Świetnym, niskobudżetowym oczyszczaczem jest np. ten żel micelarny z Ziaji.

Etap 3: Złuszczanie

Czyli dobrze nam znany peeling – bez znaczenia chemiczny, czy fizyczny (choć ważne by aktywnych Nieprzyjaciół nie maltretować ostrym, fizycznym peelingiem). To nie jest codzienny element pielęgnacji, istotna jest jednak regularność jego stosowania, np. 1-2 razy w tygodniu. Szczególnie polecam skupić się na problematycznych, wągrowych rejonach – nosie i brodzie.

W przypadku skóry tłustej jest to o tyle nieoczywiste, że jeśli zbyt mocno będziemy maltretować naszą cerę (czyli pozbawiać ją jej naturalnej warstwy ochronnej) tym ona mocniej będzie się przeciwko temu buntować. Nadprodukcją sebum i generalną hiperaktywnością. W moim przypadku bardzo dobrze sprawdzają się delikatne, żelowe peelingi – takie jak na przykład Skin79 Crystal Peeling Gel.

Jeśli korzystamy z peelingów chemicznych – stosujemy je nie przed, a po toniku (etap 4).

 Etap 4: Tonizowanie

Codzienny element pielęgnacji, zaraz po drugim oczyszczaniu. Jego celem jest przywrócenie skórze właściwego pH. Po dniu w makijażu, bieganiu wśród zanieczyszczeń, wymyciu olejem i przejechaniu żelem – pH naszej skóry ma prawo być lekko rozstrojone. Tonizowanie ma na celu uspokojenie jej i wyciszenie, to idealna baza przed nawilżaniem.

Wybierając tonik warto skusić się na produkt z atomizerem (żeby ograniczyć ilość tarcia twarzy) i bez alkoholu (alcohol denat, ethanol) żeby nie podrażniać cery. Jeśli chcesz dowiedzieć się głębiej  przeczytaj wpis o tonizowaniu.

Etap 5 i 6: Esencje, serum, ampułki

W Polsce esencje nie są zbyt popularnym kosmetykiem. Jeśli jednak zdecydujesz się na ich stosowanie – zaaplikuj je zaraz po toniku, ale jeszcze przed serum/ampułką.

To chyba jeden z najbardziej prywatnych etapów pielęgnacji, a wybór produktu będzie mocno uzależniony od potrzeb Twojej cery, czy Twoich własnych :). Generalna zasada brzmi – nakładamy produkty od najbardziej „wodnistych” i lejących, po te najbardziej treściwe. Czyli zaczynamy np. od esencji, potem serum, a potem krem.

Etap 7: Maseczka w płachcie

Mój ulubieniec! Na 20 min możesz stać się uroczą pandą, walecznym tygrysem lub słodką truskawką :). Maseczka w płachcie tworzy swoistą zbroję zmuszając skórę do przyjęcia wszystkich wartościowych substancji, jakie się w niej znajdują. Stosuję 2 razy w tygodniu, choć gdy odczuwam taką potrzebę – sięgam po nie i częściej. W upalne dni można na 15-20 min schować maseczkę do lodówki i nałożyć ją jak orzeźwiający kompres.

Etap 8: Krem pod oczy

Cienka i delikatna skóra pod oczami zasługuje na wyjątkową pielęgnację. Nie zapominajmy o niej i włączmy krem nawilżający do swojej rutyny. Bez tarcia i napinania skóry, delikatnie wklepmy kosmetyk opuszkiem palca.

Etap 9: Nawilżanie

Czyli wszelkiego rodzaju emulsje, kremy, żele – wszystko zależy od potrzeb naszej skóry, grunt żeby pomogło w jej nawilżeniu. Kwestia doboru odpowiedniego kosmetyku nie jest tak oczywista i wykracza poza ten wpis. Niedługo pojawi się na pewno odpowiedni artykuł na blogu.

Maskę całonocną aplikuję raz w tygodniu i nie sięgam już wtedy po żaden krem. Rozprowadzam na twarzy i, bez wklepywania, pozostawiam do wchłonięcia. Zdecydowana większosć ma konsystencję żelu, nie barwi ubrań i pościeli, więc bez obaw można się wiercić :).

Etap 10: Filtr przeciwsłoneczny

Konieczność. Opalenizna to realne, fizyczne uszkodzenie naszej skóry. Dlatego codziennie jako ostatni element pielęgnacji porannej włącz krem z wysokim SPF, najlepiej 50+. Bardzo lubię sięgać po ten ze Skin79 – szybko wchłania się do matu i nie wpływa negatywnie na trwałosć makijażu. Jednocześnie zawiera 100% filtrów mineralnych, więc zaczyna działać od razu po nałożeniu.

10 etapów koreańskiej pielęgnacji – jak często?

Zasady koreańskiej pielęgnacji można stosować zarówno rano jak i wieczorem. Jednak poranny rytuał powinien być lżejszy. Z reguły ograniczam się do prostego minimum, wieczorem za to daję się porwać fantazji.

Całość może wyglądać na skomplikowaną, ale … nie jest! Tak naprawdę istotne są te punkty:

  • oczyszczanie (demakijaż + olej + żel),
  • tonizowanie,
  • esencja/serum (ten krok najbardziej odpowiada na indywidualne potrzeby cery, które ciężko skorygować po prostu kremem, dla przykładu – witamina C na przebarwienia),
  • nawilżanie.

Ten schemat zależnie od dnia urozmaicam innymi elementami. Raz w tygodniu dokładam peeling, dwa lub trzy razy maseczkę w płachcie i w jeden dzień zamiast kremu stosuję maskę całonocną.

Tylko tyle, a efekty naprawdę są niesamowite.

Zobacz także

23 komentarze

  1. Cześć 🙂
    Mam pytanie. Czy na polskim rynku jest dostępny jakiś produkt, który można stsować jako zamiennik koreańskich produktów w etapie 5 i 6?

    1. Jeśli chodzi o serum i ampułki(krok 6) – w naszych drogeriach znajdziemy dużo fajnych produktów, chociażby od Bielendy 🙂 Wybór konkretnej zależeć będzie od efektów, jakie chcesz uzyskać lub problemów, z jakimi się zmagasz. Z esencjami (czyli krok 5) będzie trochę gorzej, bo ten etap pielęgnacji praktycznie jest u nas nieznany. Dodatowo wiele produktów nazwanych „esencją” wcale nią nie jest i występuje w nazwie jako wabik, np. „esencja młodości”. Osobiście nie korzystałam z żadnej nie-koreańskiej, więc za nic nie mogę poręczyć i prawdę powiedziawszy nawet nie kojarzę ich z półek sklepowych – choć to nie oznacza, że gdzieś jakaś nie istnieje. Jeśli jednak zdecydujesz się na zakup online to mamy w Polsce oficjalnych dystrybutorów marek Missha (mają sklep online + stacjonarny w Poznaniu) i Mizon (tylko online), które oferują naprawdę cudowne produkty 🙂

    2. Obecnie są trzy esencje z bielendy dostępne na polskim rynku, bardzo tanie, około 10 zł, zawieraja drożdżowe filtraty, czyli to samo co esencja z mizon, są troszkę bardziej kleiste niż zwykły tonik i robią, to co trzeba 🙂 sprawdziłam na własnej skórze 🙂

        1. dzięki serdeczne za mnóstwo dokładnych informacji 🙂 a przy okazji zapytam: dlaczego peeling chemiczny po toniku a mechaniczny przed? czytałam u Charlotte, zauważyłam różnicę i nawet pomyślałam, że się jakiś błąd wkradł, ale widzę, że nie
          Pozdrawiam serdecznie 🙂

          1. Chodzi o wyrównanie wcześniej pH, bo często po demakijażu i myciu jest przesadnie zasadowe. Ponieważ przy mechanicznym nie ma to znaczenia – można pominąć wyrównywanie pH przed nim 🙂

  2. Witam, czy dobrze rozumiem, że maseczkę powinno się nałożyć po esencji i serum, czy tez po tonizacji i nałożeniu esencji można od razu nałożyć maskę ?
    Np. 5 razy w tygodniu po esencji serum a dwa razy w tygodniu maska, czy tez bardziej poprawnym schematem było by za każdym razem serum a opcjonalnie 2 razy w tygodniu po serum maska ?

    1. Jeśli miałabym wyznaczyć najlepszy schemat, to powiedziałabym -> codziennie esencja + serum (w kolejności od najbardziej „wodnistych” produktów do najbardziej treściwych), a do tego min. 2 razy w tygodniu maseczka. Ale to wszystko tylko wskazówki 🙂 Tak naprawdę możemy spokojnie modyfikować te koreańskie wytyczne – maseczki stosować częściej jeśli mamy ochotę, albo nie stosować serum jeśli sięgamy po maskę (bo i tak tego dnia otrzymuje sporo „dobrego”). Grunt żeby stosować te produkty regularnie, także sięgnięcie po maskę od razu po np. tonizacji i esencji też będzie jak najbardziej OK! 🙂

    1. Na koniec 🙂 Żel aloesowy to tutaj po prostu krem nawilżający, coś o najbardziej treściwej strukturze. Generalnie upraszczając nakładamy rzeczy od najbardziej wodnistych i lejących się (esencje) poprzez te trochę bardziej konkretne (serum), aż do tych najbardziej gęstych (kremy) 🙂 .

  3. Czy pomiędzy kolejnymi etapami trzeba odczekać kilka minut ? W sensie tonik – kilka minut przerwy, esencja – kilka minut przerwy,serum – kilka minut przerwy ? Co robić jeżeli na buzi zostaje niewchlonięta warstwa któregoś z kosmetyków to czy od razu na ta niewchłoniętą warstwę dawać następy etap, czy wycierać wacikiem i dopiero wtedy nałożyć produkt ?

    1. Z reguły czekam, aż kosmetyk się wchłonie zanim zacznę nakładać następny 🙂 . No chyba, że jest 6 rano i naprawdę, naprawdę się spieszę. Jeśli poprzez „nie wchłania” rozumiemy, że wciąż zostaje mokra / mokro-tłusta warstwa na twarzy to próbuję go wklepać palcami i rozmasować. W 99% pomaga 🙂 . Jeśli serum, czy tonik pomimo takiego zabiegu nadal tkwią na mojej buzi to najprawdopodobniej nałożyłam ich za dużo i następnym razem ograniczam ilość. Gdy to nie pomaga to z reguły produkt jest jakiś dziwny 😀 . Nigdy nie ścieram niczego z twarzy wacikiem, bo w sumie po co marnować – jak już nałożę za dużo i się nie wchłania to zawsze mogę rozsmarować na szyję i dekolt zamiast wyrzucać 🙂

  4. Hej
    czy stosowałaś albo znasz jakieś tonery dostępne w Polsce godne polecenia które nie wysuszają ? Nigdy nie używałam toników więc jestem kompletnie zielona. Widziałam sporo dobrych opinii o( SYLVECO – TONIK HIBISKUSOWY DO TWARZY) może miałaś z nim styczność?

    1. Jeśli masz cerę suchą, wrażliwą, albo skłonną do trądziku zawsze najbezpieczniej jest sięgać po toniki bez alkoholu 🙂 . Niestety stosunkowo niewiele można ich znaleźć w drogeriach :< . Na 100% Różany Tonik z Evree jest bezalkoholowy, więc mogę go polecić z zamkniętymi oczami. Sama mam go na półce to dzić, bo uwielbiam ten patent ze spryskiwaczem alla mgiełka 😀 .
      Ten z Sylveco wspominam dobrze, choć trzeba mieć na uwadze, że tutaj już alkohol widnieje na etykiecie. Mi on krzywdy nie zrobił i nie wysuszył (stężenie jest stosunkowo niewielkie patrząc po miejscu w składzie), ale warto mieć na uwadze ten fakt 🙂 Imho jeśli nie masz większych problemów z cerą ti nie masz się czego obawiać, ale co człowiek to reakcja, wiec zwracam Twoją uwagę na to. Powodzenia z Tonikową Przygodą! 😉

      1. Dziękuje za odpowiedź właśnie szukałam toniku bez alkoholu w składzie napewno wypróbuje ten z Evree 😀

    1. Zaczynam od mycia twarzy (olejek i żel), następnie siegam po tonik, by przywrócić odpowiednie pH. Potem to trochę zależy od potrzeb mojej skóry 🙂 . Jeśli czuję się trochę wysuszona lub moja cera ma cięższe dni – sięgam po esencję żeby dać jej dodatkowe kopa z nawilżeniem. Jednak przez zdecydowaną większość czasu zaraz po toniku aplikuję krem nawilżający (z reguły lekki żel), a potem krem z filtrem (czasami są takie 2w1, np. Holika Holika ma krem z aloesem SPF50+ – wtedy wklepuję tylko to jedno). U mnie taka pielęgnacja podyktowana jest faktem, że posiadam cerę tłustą – nie chcę się świecić, więc poranne nawilżanie ograniczam do niezbędnego minimum + ochrona przeciwsłoneczna. Obstawiam, że gdybym miała cerę suchą, to włączyłabym tam jeszcze jakieś nawilżające serum 🙂

  5. Pytanie do ostatniego – przedostatniego punktu – nawilżanie – zawsze mam dylemat z kremem na dzień i na co noc – czy lepiej ta sama linia, czy zależnie od potrzeb? Mam cerę tłustą, ale z duża skłonnością do czerwienienia i podrażnień. Zwykle stosowałam krem matujący na dzień i jakiś regulujący na noc, ale jednak potrzebuję też czegoś co mi pomoże zredukować zaczerwienienia (fajnie się sprawdza zielony krem na dzień, ale znów ciężko znaleźć krem matujący do cery naczynkowej)… masakra trochę 😉 jakieś podpowiedzi mile widziane

    1. Widzę, że nie jest lekko 😀 .Osobiście chyba nigdy nie stosowałam całej pielęgnacji z jednej marki, na pewno też nie próbowałam dopasować kremu na dzień i na noc od jednego producenta. Zawsze najlepiej skupić się po prostu na potrzebach cery. 🙂 Niestety nie mam problemu z naczynkami, więc nie posiadam większych doświadczeń w tym zakresie. Niemniej to, co na pewno mogę powiedzieć, to że nie zawsze przy cerze tłustej jest też sens skupiać się na kremach, które są matujące / regulujące. Brzmi abstrakcyjnie, ale sama stosuję na dzień krem rozświetlający i nie świecę się jak choinkowa bombka 😀 . Wydaje mi się, że kluczem jest pozostały rytuał pielęgnacyjny – przy tłustej cerze przede wszystkim oczyszczanie, złuszczanie (regularne, nie przesadne, np. za pomocą BHA) i nawilżanie. Czyli dobrze wyczyścić, usunąć martwy naskórek (żeby ogarnąć ewentualne wypryski) i serio serio nawilżyć. Nie jakimś oleistym mazidłem, ale bardzo zachęcam do sięgania po żelowe kremy nawilżające, niekoniecznie matujące lub regulujące.
      Pytanie też, czy ten zielony krem na dzień nie jest zbyt oleisty i sprawia, że wyświecasz się za bardzo. Możliwe, że połączenie leciutkiego kremu nawilżającego w formie żelu (np. żelu aloesowego) + dobrej bazy redukującej zaczerwienia da efekt, o który Ci chodzi 🙂 . Koniecznie daj znać jak idzie, bo chętnie też czegoś się od Ciebie dowiem w tym temacie! 🙂

Pozostaw odpowiedź rocinkaaga Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *